Nowy domownik

Od jakiegoś czasu mieszka z nami coś nowego.
Coś, co jest wielkie, kolorowe i wszędobylskie.
Przyjmuje różne kształty.
Panoszy się.
Przeszkadza.
Kłuje w oczy.
Przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu.
Potykam się o to co chwilę.
Walczę z tym, ale na niewiele to się zdaje. 
I tak wraca.
Codziennie ze zdwojoną siłą.
Do niedawna mieszkało tylko w salonie.
Teraz rozpanoszyło się w kuchni. 
I w łazience.
I w sypialni.
Nawet w ogrodzie jest.
Boję się, że za jakiś czas nie będzie miejsca w naszym domu, do którego by to nie dotarło.

Tylko jedno z nas jest zadowolone z jego obecności.
Nasz Syn.
On właśnie lubi to.
Wręcz kocha.
Spędza z tym mnóstwo czasu.
Co więcej - pomaga mu w panoszeniu się po całym domu.
Razem tworzą zgrany duet. 
Świetnie się razem bawią.

Boję się tej przyjaźni, bo może pójść w niedobrym kierunku.
Może sprowadzić naszego Synka na złą drogę.
Nauczy się dziecię złych nawyków i będzie krucho.

Lepiej nie sprowadzać czegoś takiego do domu.
A jeśli już się pojawi i będzie chciało zostać na stałe, należy to oswoić to i mieć nad tym kontrolę.

Nikt bowiem nie chce, aby taki nowy domownik zmienił całe dotychczasowe życie pozostałych mieszkańców.
Przecież nikt nie lubi... BAŁAGANU :)


 Zabawkowy bałagan w domu, a na dworze co???
Dużo większa frajda!
 
U Was też tak bywa? Pewnie tak :)

26 komentarzy:

  1. hej. nie chce zebys sie poczula ze to jakas reklama tylko moja przyjaciolka napisala akurat u siebie o balaganie :)
    jesli masz ochote zerknij ;p
    http://zielononiebieskiezapieprzajki.blogspot.com/2013/07/b.html

    a moja Ola też się niestety pokochała z bałaganem ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za zbieg okoliczności! Chociaż u niej widzę, że bałagan taki ogólnikowy - u nas typowo dziecięcy ;)

      Widzę, że koleżanka początkująca? :)

      Usuń
  2. U nas bywa nawet gorzej....Zwłaszcza jak matka czymś zajęta:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem przekonana, że i u nas będzie czasami gorzej :)

      Usuń
  3. Tak właśnie :)
    O dlatego chcę jak najszybciej ogarnąć pokój Zuzi, bo tego bałaganu nie mogę już znieść!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem...
      Ja boję się jednak tego, że kiedy Szymek będzie miał swój pokój, to i tak zabawki będą porozrzucane wszędzie. Z drugiej strony to od nas-rodziców zależy, czy nauczymy dziecko porządku. Trzeba wpajać od małego! :)

      Usuń
  4. Permanentnie...Godzę się z tym, że miły rozgardiasz zagościł u nas już na zawsze :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak - "miły rozgardiasz"! :) Uwielbiam go, mimo że czasami mnie denerwuje ;)

      Usuń
  5. To nie jest bałagan. To po prostu nowy porządek wg Szymka :):)

    OdpowiedzUsuń
  6. No właśnie wpajać od małego-ja chyba za mało wpajałam,bo moje dziewczyny zaprzyjaźniły się z bałaganem:))a ten Wasz to na razie taki dziecięcy.Pozdrawiamy znad Bałtyku(ciocia nr2:))

    OdpowiedzUsuń
  7. E, to początki dopiero :) Jak się za sprzątanie weźmie to dopiero Matka bałagan zobaczysz!

    OdpowiedzUsuń
  8. Skąd my to znamy... ;) U nas ostatnio wśród zabawek znajdziemy nawet sprzęty kuchenne takie jak sitko, garnki, drewniane łyżki ;)

    Trzeba chyba przymknąć oko na taki bałagan, dbać by w zasięgu dziecka nie znalazły się niebezpieczne przedmioty i czasem odkurzyć, bo dzieci inaczej zrobią to za nas (ustami... ;D)

    Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te "sprzęty" są najciekawsze!

      Odkurzanie brzuchem też znamy - ostatnio co chwilę muszę przebierać i myć Szymka.

      My również pozdrawiamy i udanego weekendu życzymy! :)

      Usuń
  9. jeszcze nie - ale już się przyzwyczajam do tej wizji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. bałagan wszędzie niestety;) nowy, kolorowy mieszkaniec domu;) Ja się ciagle potykam o zabawki, staram się je zbierać by lezały w jednym miejscu, tym bardziej że mamy tylko dwa pokoje. No ale też nie chcę robić z domu skansenu... z drugiej strony porządek być musi:) jednak przy dziecku się nie da tak do końca:P

    OdpowiedzUsuń
  11. Skąd my to znamy...

    A odkąd Jędruś zaczął biegać, to już w ogóle nie nadążam z likwidowaniem skutków mojego domowego tornada.
    Od jakichś dwóch miesięcy mój mały zaczął co prawda po sobie sprzątać, ale po takim sprzątaniu mam jeszcze więcej roboty niż gdyby zostawił mnie sam na sam z Bałaganem;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj u nas to też normalny widok - bałagan? phi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. u nas babcie do 15-16 więc one kontrolują do tej godziny "porządek" :) w domu, potem ja na szczęście razie jeszcze nie ma problemu, a sprzątanko szybko szybko, jak tylko mały Szkrabek zasypia i na drugi dzień od nowa :D

    OdpowiedzUsuń
  14. ale ma Szymuś cudne włoski, ja czekam aż Basi zaczną tak porządnie rosnąć i może zaczną się kręcić bo tato, wujek i dziadek to kręciołki mają :)

    OdpowiedzUsuń
  15. ja nie wyobrażam sobie mojego ogrodu bez wiecznie wysypywanych i używanych w dziwnym celu klamerek, o tak taki bałagan to jakby zwyczajność tych co dziatwę mają

    OdpowiedzUsuń
  16. hihi :) przynajmniej jest co robić Mama, to najważniejsze :) U nas to samo, ale dodatkowo doszło niszczenie rzeczy...ech...

    OdpowiedzUsuń
  17. :) u nas dopiero zaczynamy bałaganić, a wyobrażam sobie co będzie później. tak to z dziećmi jest po prostu :)

    OdpowiedzUsuń