Segregacja śmieci jest łatwa (?)


Dziś o śmierdzącej sprawie będzie - o śmieciach.
Od dziś bowiem zmieniają się przepisy dotyczące ich wywożenia. 

Dotychczas też je segregowaliśmy, ale nie w 100%. To, co się dało, paliliśmy w kominku, szkło i plastik wywoziliśmy do specjalnych kontenerów stojących przy jednej z ulic w naszej miejscowości, metal na złom, a odpadki organiczne na kompostownik.
Od dziś zmiana - wydawałoby się że niewielka. 
Nie mamy już niestety kompostownika, więc śmieci wylądują w kuble. Natomiast pozostałe odpadki - plastikowe, szklane i papierowe - znajdą swoje miejsce w specjalnych workach, które będą odbierane raz w miesiącu.

Niby wszystko oczywiste i proste. 
Niby, bo kłopotów z przygotowaniem do tego było sporo.


Nie kwestionuję samej segregacji, bo po prostu nie ma o czym mówić. Trzeba i tyle. To ważne. 

Denerwuje mnie jednak to, że segregację nam się utrudnia. Według mnie powinna to być czynność naturalna, a niestety nie jest.

Najmniejsze pojęcie o sprawie zdają się mieć przede wszystkim osoby odpowiedzialne za wprowadzenie nowych przepisów w życie - czyli urzędnicy. Za każdym razem mówili nam co innego. 
Najmniej logiczne było dla nas to, że pomimo tego że wg przepisów pojemnik na śmieci powinien mieć pojemność 30l x liczba mieszkańców (czyli u nas 150l) takie kubły nie były dostępne w sprzedaży. Rada urzędnika? - kupić mniejszy albo większy (???). 
Po pierwsze - dlaczego mniejszy skoro płacić mamy za większy? 
Po drugie - dlaczego większy skoro jest droższy, a nas przecież mniej, więc tylko zajmowałby miejsce. No i co w przypadku kontroli? Pewnie wlepiono by nam wtedy gigantyczną karę, bo korzystamy z dużego, a płacimy za mniejszy. 

Pomijam fakt, że nadal nie otrzymaliśmy kolorowych worków przeznaczonych do segregacji szkła, plastiku i papieru. Chyba musimy sami się pofatygować... Jak zawsze.
Mam wrażenie, że my sami wiemy dużo więcej na temat segregacji (bo zwyczajnie się nią interesujemy i przejmujemy), a urzędnicy skupiają się tylko na tym, ile będą z tego mieli...
Żałosne... 

Inną kwestią problemową jest podejście naszego społeczeństwa do segregacji. Mam wrażenie, że niektórych - przede wszystkim starszych ludzi - ona przerasta. Co prawda wszyscy mieszkańcy otrzymali ulotkę, która wyraźnie mówi, co i gdzie można wyrzucać, a co idzie do kubła ogólnego, ale kwestia przyzwyczajenia jest w wielu przypadkach silniejsza. Poza tym niektórzy segregują "na oko". Nie widzą niczego złego w tym, że tapety lądują w pojemniku na papier, a styropian w tym na tworzywa sztuczne. Bywa też i tak (chociaż ja tego nie pojmuję), że ludzie wiedzą jak segregować, ale nie chcą tego robić, bo zwyczajnie im się nie chce.

No cóż - nie ma że boli. Czas poważnie podejść do sprawy i wyrobić w sobie nawyk prawidłowego segregowania śmieci. Człowiek uczy się całe życie. A i Szymek musi nauczyć się dbania o środowisko, bo przecież czym skorupka za młodu... 

16 komentarzy:

  1. U nas nie przywieźli jeszcze pojemników na papier, szkło i aluminium. I nie wiem gdzie ja mam to niby teraz wyrzucić :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Można się załamać takim podejściem...

      Usuń
  2. Zgrałyśmy się z wpisami! Wczoraj poruszyłam ten sam temat na blogu! I oczywiście jestem ogromną zwolenniczką segregacji! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas to w ogóle są niezłe jazdy z tą segregacją! Przetarg nie rozstrzygnięty a śmieci segregować trzeba. Taką oto mamy stolicę i włodarzy! A my segregujemy skromnie, papier, butelki, szkło. Szkoda, że tak gmatwają te przepisy i utrudniają wszystko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś kolejną osobą, która utwierdza mnie w przekonaniu, że społeczeństwo chce, a urzędasy utrudniają...

      Usuń
  4. My mieszkamy w bloku i od początku jego istnienia mamy przy swoim śmietniku kontenery do segregacji śmieci. Po ilości śmieci i częstotliwości ich wywożenia widać, że u nas mieszkańcy segregują:) ( mamy po 2 każdego koloru a na papier 3) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Macie trudniej, bo w domku. U nas martwi się wspólnota mieszkaniowa :-) Segregujemy, ale jeśli mam być szczera, to nie do końca wiem, co i jak z kłopotliwymi śmieciami typu jak piszesz styropian czy stłuczone naczynie żaroodporne, a informacji nie ma....Ważne, żeby segregować! I tak po nas poprawiają ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, też jestem zdania, że powinno położyć się większy nacisk na uświadamianie społeczeństwa, bo póki co najmądrzejsze w tym wszystkim są dzieciaki, które uczą się segregacji w szkole :)

      Usuń
  6. A my, mieszkańcy stolicy, jeszcze nie segregujemy... Nie segregujemy, bo miasto nie wyrobiło się z przetargami. Wstyd normalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd i owszem, ale nie Wasz, a urzędników!

      Usuń
  7. Ja mieszkam w domku jednorodzinnym i dostałam jeden worek do którego wg instrukcji na nim mam wrzucać plastik, papier, szkło i metal nawet złom :E suuuper :E

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to segregacja pełną gębą! :p Mają nas za kretynów???

      Usuń
  8. Ja ich mam w dupie, poważnie. Segreguję od 3 lat, worki widzę od wielkiego dzwona. Pojemnik mam swój na odpady zwykłe i ma 360 l, co urzędników nie zadowala bo oni wolą 120 L. No wolne żarty. Mój syn przez 2 tygodnie produkuje pieluch na jakieś 90 l... A teraz pewnie będzie problem z odbiorem bo zmieniła się firma odbierająca śmieci i zanim do mnie trafią to 2 miesiące będę walczyć, a płacić sobie każą. Juz zapowiedziałam w gminie, że jeśli terminowo nie będą odbierać śmieci, to ja się poświęcę i te zasrane pieluchy zawiozę, o.

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas śmieci nie wywiezione od piątku. Kubły zapełnione, reszta na stercie obok...
    Myślę, że to nasze dzieci dopiero będą miały segregację we krwi, starszych już trudno będzie przyzwyczaić, czy nawet takich w naszym wieku, czy ciut starszych. Ostatnio jak zwróciłam pani (na oko 35 letniej) uwagę, że ma pozbierać kupy po swoich dwóch wielkich psach, bo za chwilę ktoś w to wdepnie, albo dzieciaki się w tym wytarzają, to mi odpowiedziała, że trawa nie jest od chodzenia ani do zabawy dla dzieci (!), a ja ze swoim bachorem (!) mam iść na plac zabaw, że nie po to płaci podatki, żeby gówna zbierać i w ogóle to ona nie będzie szła do bankomatu z kupą w siatce przez całe osiedle (śmietnik był jakieś 15 m dalej).
    Ręce mi opadły a ciśnienie podskoczyło :(

    OdpowiedzUsuń