Bezsenne poranki


3.52. Kręcę się w łóżku. Spoglądam na telefon. Obracam się na bok. Dociera do mnie, że chyba jednak muszę wstać i poczłapać do toalety, bo jeśli tego nie zrobię, to i tak nie zasnę. Zatem wstaję. Po cichutku, żeby nie zbudzić Szymka. Wracam. Kładę się. Próbuję zasnąć. W głowie kłębią się różne myśli...
Co jutro na obiad?
A który to już dzień ciąży?
Zaraz, zaraz - a to dziś już wtorek? Czy to oznacza wizytę u dentysty?
Oby tylko pogoda była w miarę, tak się boję o Męża. Przecież jeździ tak daleko.
Ciekawe czy będę mogła zjeść śniadanie, wczoraj znowu nie mogłam.
Ciekawa ta książka, którą czytam, szkoda, że już się kończy.
Rano muszę umyć włosy.
...
Mija sporo czasu, zanim znowu odpływam w sen...

5.35. Powtórka z rozrywki... W drodze powrotnej z WC zaglądam do Szymka. Przykrywam Go, bo oczywiście cały rozkopany. Znowu się kładę i znowu próbuję zasnąć. Tym razem nie jest tak łatwo. Mąż też już się kręci, pewnie zaraz wstanie do pracy (dziś nieco później niż zwykle).

Już, już czuję, że zasypiam... Nagle słyszę, że teściowie za ścianą właśnie postanowili wstać. Bosko! Teraz już wiem, że nie zasnę. Nasłuchuję, czy czasami Szymek też nie usłyszał podnoszonych rolet. Cisza. Jest dobrze...

Leżę i wsłuchuję się w odgłosy domu... Po 10 minutach słyszę budzik Męża. Budzi się, daje buziaka, wychodzi do łazienki.

A ja cały czas nasłuchuję... U Szymka cisza. Dzięki Bogu!

Zaczyna piszczeć pies. Wrrr... Znowu podnosi mi się ciśnienie.

Kręcę się w łóżku, nie mogąc znaleźć sobie miejsca.

Mąż schodzi na dół. Karmi psa, szykuje sobie kawę, czyści kominek... Słyszę każdy Jego krok, każde stuknięcie, szurnięcie, trzaśnięcie. Stara się być cicho, wiem to. To ja jestem jakaś dziwna, zaprogramowana na to, aby słyszeć wszystko dosłownie wszystko.

Za ścianą zalega cisza. Teściowie wyjechali z domu. Ufff... Jedno zmartwienie z głowy.

Mąż też zbiera się już do wyjazdu. Gasi światło, zamyka drzwi i odjeżdża. Nawet to słyszę.

Cisza.

W końcu upragniona, wytęskniona cisza.

Jest godzina 6.56.

Powoli wyciszam się i znowu zaczynam myśleć o śnie. Kręcę się, wiercę i nic. Męczę się. Chce mi się spać, a nie mogę zasnąć. Jestem zła jak osa.

Mija pół godziny. W końcu czuję, że sen nadchodzi. Powoli, ale jednak. Zaczynam odpływać. Już, już czuję, że coś mi się śni i słyszę: "Yyy!". To Szymek. Właśnie się obudził. Wstaję. Idę do Jego pokoju. Zabieram do siebie. Jest 7.54. Przytulam. Dziecko jednak nie chce dłużej leżeć. Zaczyna zagadywać, bawić się moimi włosami, oczami, nosem. Nie ma wyjścia. Wstajemy...

...


Od kilku dni każda moja noc i każdy poranek wyglądają identycznie. Często się budzę, nie mogę zasnąć. Kiedy już uda mi się odpłynąć, śnią mi się głupoty. Budzę się zmęczona i rozdrażniona. Powinnam jak najwięcej odpoczywać, a nie potrafię. Cały dzień przede mną, a ja już na początku nie mam sił. Na poprawę tej sytuacji nie ma szans - będzie tylko gorzej... 
No cóż, ten typ (jak ja) tak już ma...
      

21 komentarzy:

  1. Ajajaj... Mega współczuję... :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj znam to doskonale, tyle, że nam ostatnio spać nie daje Ala po prostu w ogóle nie śpi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :( to tez nie jest łatwa sprawa. Życzę snu!

      Usuń
  3. Witaj Aniu :) czytam twojego bloga odkąd istnieje. Rzadko komentuję, jakoś tak mam że wolę poczytać, wysłuchać kogoś i już :) Nie mniej jednak ujawniłam się raz w poście na temat zumby.
    Co się zmieniło od tamtego czasu . . . otóż wyobraź sobie że jesteśmy na tym samym etapie ciąży :) wkroczyłam w 20 tydzień :) dzidziuś co prawda jeden ale płci też jeszcze nie znamy :) To co nas jeszcze łączy to oczywiście bezsenność. W moim przypadku od 4:20 dopada mnie "myślenie" a raczej martwienie się, o spaniu mogę więc zapomnieć do 6:00 :( Wierm że muszę odganiać złe myśli. Mój mąż często mi powtarza, że póki co malutki widzi świat takim jakim ja go czuję i jak ja się martwie, to nasze maleństwo też jest smutne. Doskonale o tym wiem, tylko gorzej z odganianiem tych nieszczęsnych zmartwień.
    Pozdrawiam całą Twoją rodzinkę bardzo gorąco, trzymaj się kobitko, będzie dobrze :) musi być i nie może być inaczej :) Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło! :)
      Cieszę się, że jesteśmy na podobnym etapie ciąży, u mnie wczoraj skończył się tydzień 17.
      Doskonale rozumiem to "myślenie". Podobnie jak Ty ja też nie potrafię nad nim zapanować, po prostu przychodzi i już. Na pewno dla nas obu (a zwłaszcza dla naszych dzieci) byłoby lepiej nie myśleć, ale cóż poradzić...
      Również pozdrawiam i zachęcam do częstszego ujawniania się :) Dużo zdrówka!

      Usuń
  4. Ja to znowu długo nie mogę usnąć siedze szukam czegos w tv w necie obmyślam plany na przyszłość..
    Wsłuchuje się w ruchy malutkiej w oddech Igoka(15msc) i nasłuchuje czy w pokoju obok Dawid(11l) nie spadł z łózka - kiedy mam już zasnąć/albo ledwo mi się to uda- mały budzi się na butle :)

    Nie jesteś sama z tym tyle ze ja rano to se zawsze odespie bo Dawid sam się już wyszykuje do szkoły (wieczorem szykuje mu ubrania/sniadanie) a maly łaskawie wstaje po 8 ;-)
    Zycze aby jednak sen wrocil bo za kilkanaście tyg nie będzie już to nam raczej dane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się odespać, kiedy Szymek idzie "na dwugodzinną służbę" do dziadków. Czasami się udaje, ale gdy się budzę, czuję się jeszcze gorzej... :(

      Usuń
  5. jej, mi się takie noce zdarzają, ale tylko czasem...nie wiem jak dajesz radę. Masz przecież potem rozbrykanego Szymka i dwa fikające bobaski w brzuchu...podziwiam i współczuję jednocześnie, oby jednak sytuacja uległa poprawie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pogoda też nie pomaga. Ja przez to zimo-wiosno-coś jestem rozbita a nie jestem w ciąży. Więc nie jest z Tobą aż tak źle! ;) Staraj się nie nakręcać, na leżąco projektuj swoje poduchy Mamankowe :) albo skup się na kolejnym wpisie o mowie dzieci :) Będzie dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poduch na razie nie robię, w ogóle nic nie szyję :(
      Sugerujesz, że wpis o mowie dziecięcej byłby pożądany? :)

      Usuń
  7. U nas też bezsenność- Olka o 3.30 robi pobudki i do 5.30 jest zabawa :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Marne to pocieszenie,ale nie jesteś sama;p
    A jak dzisiaj próbowałam odespać w dzień, to obudziła mnie tak silna chęć na siusiu, że myślałam,że nie zdążę do łazienki;) i po spaniu... A to dopiero 16 tydzień.
    Poza tym nawet jak śpię to słyszę "jak trawa rośnie"- tak mówi moja mama, ona ma tak samo;)

    malinkowy-dom.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak pocieszenie :)
      Ja też mam to po mamie! :D

      Usuń
  9. musi być Ci cięzko.. dobrze ze Szymek śpi sam w pokoju i dość długo. Oj te nocne wstawiania do toalety.. cos o tym wiem! całą ciąże wstawałam a im ciąża bardziej zaawansowana tym częsciej, w 9mcu już 3x na noc... za dnia to samo, cięzko było;) Nie mogłam nigdzie na dłużej wyjsc z domu, bo tak mnie cisnęło na siusiu, robiłam przed wyjsciem z domu, szłam do auta i już mi się chciało;) Takie uroki ciązy:) Że się leży czasem bezsennie i nasłuchuje. Cóż, łatwiej nie będzie, przed Tobą trzeci trymestr, brzuszek urośnie, maluchy będą się wiercić i kręcić bez względu na porę dnia;) Życzę cierpliwości i dużo pozytywnych myśli!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Zdaję sobie sprawę, że będzie już tylko trudniej...

      Usuń
  10. Kiedy byłam w ciąży (a to nie było tak dawno) miałam tak samo... Ostatecznie skończyło się na tym, że spałam w dzień a "żyłam" nocą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę sobie na to pozwolić :)

      Usuń
  11. Ojej...znam to....ja nie mogę zasnąć wieczorami, nie mogę zasnąć jak się przebudzę, do tego lulam Julka na rękach pół nocy bo On sobie ostatnio tak upodobał, że tylko bujanie na rękach, a łóżeczko jest straszne. No i te myśli, co na obiad, co na śniadanie, gdzie dziś idziemy, co wieczorem, lekarze....ech....znam znam znam! No i te sny okropne też mam! Głupkowate często. Już pomyślałam o tym, żeby kupić "dream catchera", nie wierzę zbytnio w takie rzeczy, ale spróbować nie zaszkodzi :) Dobrych nocek :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedyś takie cacko, ale nie działało, więc nie wierzę w jego skuteczność :)

      Usuń
  12. tiaa a po ciąży wcale lepie nie będzie...
    trzymaj się ciepło :**

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojej, zasmuciłam się. Ja wiele jestem w stanie znieść, tak sądzę, ale jeśli się wyśpię. Na szczęście sypiam raczej dobrze i mimo pobudek do Ani szybko zasypiam znów. Dzięki temu jest ok. Gdybym musiała doświadczyć takiej bezsenności jak Ty widziałabym świat w czarnych kolorach..To straszna zmora, mam wielką nadzieję, że zaczniesz lepiej spać!!!

    OdpowiedzUsuń