Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzeństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rodzeństwo. Pokaż wszystkie posty

Pan Szym



Pan Szym. Nasz pierworodny. Trzylatek. Przedszkolak.
Rzadko tu bywa, więc czas poświęcić mu chwilkę. Dłuższą chwilkę.

Szesnastka


Takich dwóch jak Was trzech nie ma ani jednego. Niby rodzeństwo, niby jedno nie może wyprzeć się drugiego, niby idealna z Was mieszanka naszych genów, a każde inne, każde osobne, każde wyjątkowe. Starsi o kolejny miesiąc nieustannie zaskakujecie i zachwycacie.

Góra - dół

Jest piątek. Właśnie minęło południe.
Bliźniaki śpią, Szymek w przedszkolu. Ja na kanapie, pod kocem, wyciągam na chwilę nogi, które nie zatrzymały się ani na chwilę od 6.45.

Od trzech dni na wysokich obrotach. Jeszcze wyższych niż dotychczas. Z włączonym budzikiem. Z makijażem od samego rana. Z kubkiem gorącej herbaty od siódmej zero zero.

Zmiany.
Przyszło nowe. Całkiem niezłe. Ciekawe. Radosne.

Piętnastka


I co moje maluszki? Jesteście starsi o kolejny miesiąc. To już piętnasty na Waszych małych karczkach...

Nas pięcioro


Obiecana druga część (pierwsza do zobaczenia TUTAJ). Jeszcze mniej pozowana, jeszcze mniej ustawiona. Istny żywioł! Nasza pięcioosobowa rodzinka w obiektywie Kasi. Patrzajcie i podziwiajcie - nasz brak talentu do pozowania ;)

Podwójny roczek


Ej, szkraby moje malutkie! Czy Wy wiecie, że właśnie skończyliście rok?! 

Pewnie nie macie o tym pojęcia. Sama mam wątpliwości typu - już? kiedy? jak? A jednak to prawda!

Bracia



Tacy podobni, a tacy różni. Dzieli ich niewiele i wiele zarazem. Dwa żywioły. Dwie iskierki.

Mikołajkowe niespodzianki


Piękny dzień za nami. Bardzo radosny, z wieloma uśmiechami, z zabawami, wygłupami i kilkoma niespodziankami :)

Nierozłączni


Oni też, tak samo jak my, nie potrafią żyć bez siebie. Jak zwierzęta stadne - bez siebie ani rusz.

On wcale nie ma lekko


Długo nie pisałam, długo nie robiłam żadnych zdjęć. Po części z braku czasu, po części z przygnębienia, ale i po części świadomie. Potrzebowałam czasu, żeby spojrzeć na swoje macierzyństwo z innej perspektywy, z niewielkiego dystansu; żeby znowu zrozumieć, że tak, jak jest, jest dobrze; że tak być musi; że inaczej nie będzie; że to, jak jest, nie minie, ale że to po prostu jest nasza nowa rzeczywistość (nadążacie?). Musiałam złapać oddech, żeby ze spokojem przyjrzeć się temu, jakie są nasze dzieciaki i jakie relacje je łączą, a przede wszystkim temu, jak radzi sobie z ich budowaniem (z racji nasilającego się buntu) nasze najstarsze dziecię.

Dream team


Wybiegam myślami, o rok, o trzy lata, o pięć...