Kryzys z zasypianiem

Jak to się stało?  Nie wiem.
Od kilku dni Dziecko nam się rozstroiło. Nie chce zasypiać. Ani w dzień, ani wieczorem. Kiedy tylko ląduje w łóżeczku, zaczyna się krzyk, płacz, wstawanie... Nawet mleka nie wypije spokojnie. I nie pomaga nic. Siedzimy przy Nim, mówimy, że jesteśmy, że nic złego się nie dzieje, głaszczemy, trzymamy za rękę. Przez chwilę jest spokojny, a potem zaczyna na nowo. Przez wiele, wiele miesięcy nie miałam najmniejszego kłopotu z południową drzemką Syna. Kładłam, dawałam butelkę, mówiłam "Śpij spokojnie, kochanie", wychodziłam i... spał. A teraz - koszmar. I to nie chodzi o zęby, o chorobę - o nic z tych rzeczy. W ciągu dnia jest tak, jak było - Szymek jest pogodny, wesoły, bawi się z radością. Tylko podczas szykowania do snu w nasze Dziecko wstępuje diabełek...

Mąż mój kochany wieczorami próbuje siedzieć przy Synu tak długo, aż zaśnie, ale i to nie pomaga. Co chwilę słyszę płacz i krzyk. Wczoraj uspokajał Go przez godzinę. Kiedy już stracił cierpliwość i wyszedł z pokoju, żeby ochłonąć, nasz gagatek pokrzyczał kilka sekund i po chwili zasnął. Tata się załamał - stwierdził, że zaliczył porażkę. Chciał dobrze - żeby Syn się nie stresował, nie denerwował, żeby czuł Jego bliskość, a On taki numer Mu wywinął...

Jakoś dajemy radę, ale lekko nie jest. Nadal nie wiem, dlaczego Dziecku naszemu tak się odmieniło. Nie znoszę tych chwil, kiedy nie wiem, co robić, aby pomóc Szymkowi, a obecna sytuacja dobija mnie jeszcze bardziej, bo nie tylko nie umiem Mu pomóc, ale i nie znam przyczyny takiego zachowania :(

13 komentarzy:

  1. Jakbym czytała o Piotrusiu! Od 5 dni u nas to samo! Jak już zaśnie, to po kilku godzinach budzi się z okropnym płaczem! Ostatnio 15 minut próbowałam go uspokoić. Do tego wykręca się,że aż boję się, że mi wypadnie z rąk, taką ma siłę. Łóżeczko go parzy, śpi więc z nami. W ciągu dnia różnie bywa. Dziś spał 1,5 godz. u siebie, w nocy nie ma na to szans :/ Trudny to czas i ogromny sprawdzian dla naszej cierpliowści, której mnie już brakuje, tym bardziej, że mąż w rozjazdach cały czas :/ Oby szybko to minęło. Mnie pociesza fakt, że zazwyczaj takie sytuacje trwają u nas do kilku dni i wszystko wraca do normy (co i tak nie oznacza przespanych całych nocy). Trzymam kciuki za Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas nocne płacze też się zdarzają! Szymek wstaje, pokrzyczy i po chwili znowu zasypia. Zazwyczaj ląduje ze mną w łóżku dopiero nad ranem, ale wczoraj np. musiałam też położyć się z Nim w południe, bo za nic w świecie nie chciał spać sam. Ze mną zasnął jak aniołek...
      Cierpliwości i nam często brakuje :( Dużo sił, kochana!

      Usuń
  2. Aniu nie pocieszę Cię...to się pewnie jeszcze nie raz zmieni i powtórzy. U nas i u wielu innych było to samo.....Teraz od jakiegoś czasu Hanka nie śpi w ciągu dnia w ogóle. W okolicach 16 mam ochotę popełnić seppuku a gdzie do wieczora.....
    Trzymam kciuki za prędką stabilizację:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie liczę na to, że będzie zawsze dobrze, ale kurka wodna - o co w tym wszystkim chodzi???

      Czytałam, że Hanula odmawia dziennego spania... To również musi być wyczerpujące. Również trzymam kciuki za Was!

      Usuń
  3. U nas podobnie od dwóch dni, nie mam pojęcia dlaczego. Często się budzi, muszę być w zasięgu ręki (i paszczy, bo śpi przy piersi, co jednak jest dla mnie męczące). Wczoraj było apogeum. Jak odchodziłam, to zaczynało się szukanie cyca, jak u wygłodniałego stwora:( Jestem cała połamana po nocce. Cięzko jest. Ach. Więc rozumiem Was całkowicie! Pozostaje uzbroić się w cierpliwość, zyczę dużo sił!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. mój Kuba jest nieco młodszy od Waszego Szymka,bo jest z września,ale za to rozwijają się prawie identycznie.Jeśli chodzi o spanie to u nas też jest identycznie.Nie wiem o co chodzi,może to taki ich etap w rozwoju?? jakiś lęk przed spaniem?przed łóżeczkiem? niewiem....Przyszedł taki czas że usypianie w łózeczku trwało nawet 2 godziny,z wielkimi krzykami,płaczem,nerwami itp.(podobnie jak u was).Przy czym budził się w połowie nocy z płaczem i chciał uciekać z łóżeczka.Odpuściłam.Zasypiał ze mną w łóżku lub w huśtawce i zanosiłam go do łóżeczka i znowu w środku nocy pobudka,nie dawał się położyć w łóżeczku.Teraz zasypia ze mną,po czym zanoszę go do łóżka starszego brata.Śpi do rana.Nieraz się przebudzi i znowu zasypia,a wczoraj np.przyszedł do mnie w nocy.

    ,

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyczyny nie znam, nam się zdarza też. W dzień Ania śpi tylko na spacerze - jeśli uśnie- lub w domu-jeśli uśpię przy piersi. Wieczorem usypia tylko mąż, bo przy mnie płacze, jakby wiedziała, że mamę można zmiękczyć...A tata ma sposób - kiedy mała płacze wychodzi na chwilę. Wraca i pyta, czy chce zasypiać sama czy z tatą. "Tatą" i się uspokaja. W moim wykonaniu ten trik nie działa i ja jej uśpić niestety nie potrafię :-(
    Trzymam za Was kciuki, dużo cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  6. O kurczę. Oby jak najszybciej wszystko wróciło do normy!

    OdpowiedzUsuń
  7. Coś chyba musi być w powietrzu albo z księżycem bo u nas to samo :( Może nie ma dużo płaczu, ale samo usypianie trwa nawet 2 godziny! :/ Miejmy nadzieje, że i u Was i u nas szybko sytuacja się wyklaruje i powrócą stare, dobre czasy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. I u nas podobnie było.Może maluszek coś zobaczył i przeżywa.
    W tym okresie podobno dzieci miewają już sny wiec może to jest powodem,że nie potrafi sobie pewnych rzeczy uporządkować,poradzić,może nowe umiejętności i przysłowiowy "skok rozwojowy".
    Ciężko takiego maluszka rozgryźć,jedno się u nas sprawdziło przed kolacja maksimum zabawy i kąpiel.Cisza w mieszkaniu i te kilka godzin przesypiał.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakbym czytała o nas.. Z tym, że wieczorkiem nie jest tak źle ale w południe jeśli z Maksiem nie wyjdę na spacer ( na którym zasypia bez problemów ) to w domu usypianie trwa jakieś 30-40 minut... I nie mam pojęcia o co chodzi :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Może przechodzi teraz przez jakiś skok rozwojowy i za chwilę wszystko wróci do normy :-)

    OdpowiedzUsuń