Krótkie wakacje u Dziadków


Wczoraj wróciliśmy z Szymkiem z krótkich, bo tylko trzydniowych (ale za to intensywnych) wakacji u moich rodziców. Zawsze staramy się tam jeździć, kiedy mój Mężuś wybywa w delegację. Nie lubimy być sami - w towarzystwie zawsze raźniej, a i Dziadkowie mają wtedy szansę nacieszyć się wnukiem.

Nasze poniedziałkowe wojaże zaczęliśmy od odwiedzin u mojej koleżanki z pracy, która na początku stycznia urodziła chłopca - Mateuszka. Szymek miał po raz pierwszy okazję spotkać się z młodszym kolegą. Do tej pory było zawsze odwrotnie. Tym razem to On był tym większym i więcej umiejącym :) A Mati - słodziak! Pogodny i uśmiechnięty chłopczyk - podobnie jak Szymon. Nic więc dziwnego, że dogadywali się doskonale - i to dosłownie!!! W pewnym momencie po prostu ze sobą rozmawiali! Patrzyli sobie prosto w oczy, wyciągali do siebie ręce i wydawali swoje głużąco-gaworzące dźwięki. Byłyśmy z koleżanką w szoku (zaniemówiłyśmy z wrażenia)! 


Szymek "przywłaszczył" sobie na chwilę żyrafę kolegi. 
Mati miał minę, jakby chciał powiedzieć
"Ej, koleś, nie rozpędzaj się tak!" :)

 A później mój odważny Syn 
zaczął zwiedzać wszystkie kąty w mieszkaniu znajomych! 
Żadnych zahamowań nie ma ten mój Synalek ;)

Spotkanie upłynęło nam na miłej rozmowie - oczywiście o dzieciach. Bo jak tu rozmawiać o czymś innym, kiedy nasze całe codzienne życie to im jest podporządkowane?! 
Nota bene Mateusz jest tym szczęściarzem, który dzięki "uprzejmości" pana premiera spędzi calutki rok ze swoją mamą w ramach urlopu macierzyńskiego. Ale im zazdroszczę! :) 


Po bardzo miłym spotkaniu pojechaliśmy prosto do Dziadków, od których Szymek słyszy ciągle: "Jaki ty słodki/śliczny/przystojny jesteś! Jaki silny! A jaki grzeczny! Jak pięknie się bawisz! Jak ładnie jesz! No normalnie nic tylko cię schrupać!". A On cały czas rozpromieniony - chyba od nadmiaru komplementów :)  - oby Mu się w głowie od nich nie poprzewracało!

 Zabawa była przednia - z wrażenia aż skarpetki pospadały ;)

U Dziadków rytm dnia jak w każdym innym domu: obiad, zabawa z Szymkiem, deser, spacer, kąpiel... I w końcu Mały zasnął. Miałam chwilę dla siebie i na rozmowę z Mamą. 


Nocka (o dziwo!) minęła spokojnie. Nie wiem, czy to ze względu na tyle przeżyć w ciągu dnia, czy zmianę otoczenia, ale Szymek spał od 23.00 do 4.00 bez ani jednej przerwy! 


Kolejny dzień rozpoczął się o 7.15, kiedy to Synek otworzył oczęta. I znowu to co zwykle - ubieranie, śniadanie, zabawa, spacer (w międzyczasie odwiedziny znajomych z pracy), drzemka na świeżym powietrzu, obiad, spacer (od nadmiaru słonka pojawiła się pierwsza opalenizna!), dzika kąpiel, która zakończyła się powodzią w łazience... i dzionek przeleciał w mgnieniu oka.  

Wspomniana powódź... :)

U Dziadków na dworze luuuuuzzz... :) 
Buzia umorusana, nogi w górze, słonko grzeje na całego - wakacyjnie jak nic!


 "Mamo, daj mi aparat - teraz ja pstryknę Ci fotkę!"

Kolejna nocka ciut gorsza, ale nadal dużo lepsza od poprzednich.


Środa wyglądała podobnie.

 U babci w kuchni jest tyyyle skarbów! 
Na przykład taka pokrywka od pojemnika na sól 
- świetna zabawa!

 Dziadkowie uwielbiają karmić swoje wnuki. 
Moja Mama Szymka też :) 
A On - mały głodomor - zajadał z apetytem 
(mimo że był po butli mleka i zupie jarzynowej!)

Po obiedzie przyszedł czas na pakowanie - to chyba najmniej przyjemna część wycieczki, zwłaszcza kiedy muszę radzić sobie sama. Babcia zajęła się Szymkiem, a ja noszeniem - walizki, wanienki, zabawek, wózka... Ufff... Zgrzałam się i zmęczyłam. Samochód zapakowałam prawie po dach :)


Jeszcze tylko montowanie Synka w foteliku, pożegnanie z już tęskniącą Mamą-Babcią i... azymut dom, bo w nim kolejna tęskniąca osoba (Tata) już czeka. 


Lubię te nasze wypady do Dziadków, ale po nich jestem wykończona. Pakowanie (pół domu w aucie), wypełnione po brzegi dni, czuwanie w nocy, odwiedziny u rodziny, znowu pakowanie (a w domu rozpakowywanie)... To może być naprawdę męczące. W takich chwilach doceniam to, że na co dzień w wielu domowych obowiązkach pomaga mi Mąż.

Tak czy siak - nasze krótkie wakacje u Dziadków Szymka były udane! :)

11 komentarzy:

  1. Przepiękne zdjęcia, a Twój Synek jest baaardzo fotogeniczny, oglądałam wszystkie chyba z 3 razy:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Następnym razem jak pojedziesz na wakacje do Dziadków to daj mi znać. Też przyjadę i się spotkamy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ ten Mati na 1 rzut oka podobny do mojego Matiego :)

    Babcie naprawdę szaleją na punkcie swoich wnuków, moja ma nie mniejszego "świra" od Twojej :))) A Szymuś w ramionach babci aż promienieje :)))
    Cudny jest :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super wakacje :) Też bym się chętnie do domku do rodzinki wybrała! Niesamowite, że nasi Synkowie mają już młodszych od siebie, nie? Przecież przed chwilą to Oni byli najmłodsi!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest niesamowita niesamowitość!!! Rosną jak na drożdżach! :)

      Usuń
  5. Lubię takie wypady do znajomych, do dziadków... Może dlatego, że są takie rzadkie i tyle trzeba przygotowań poczynić by zabrać ze sobą wszystko, co niezbędne!

    Widać, że Szymek doskonale czuł się w towarzystwie młodszego kolegi oraz u dziadków. I buziaki dla niego od cioci Kasi, że coraz ładniej noce przesypia i daje mamie szansę na porządny sen! :* :)

    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buziaki przekazane, ale nie wiem czy do końca zasłużone - dzisiaj znowu nocka pełna wrażeń ;)

      Usuń
  6. Dziadkowie są do rozpieszczania :D To Ty nie wiedziałaś?

    OdpowiedzUsuń