Czas na ostatnią część naszej rodzinnej sesji ciążowej. Tym razem na zdjęciach zagościł Szymek. Pisałam już wcześniej, że zachęcić go do pozowania - z nami czy samodzielnie - było baaardzo trudno. Na każdą naszą prośbę reagował głośnym "nie, nie, nie!!!". Na szczęście kilka zdjęć wyszło. Zresztą jestem zwolenniczką takich nieustawionych, spontanicznych fotek, więc nie przeszkadza mi, że gdzieś jest odwrócony czy spogląda w inną stronę.
Od tamtej chwili minął już ponad miesiąc (ale ten czas leci!). Wklejając dziś na te zdjęcia, doznałam szoku - mój brzuszek był wtedy taki mały (a wówczas wydawało mi się, że już robi wrażenie). Obecnie jest dwa razy większy! :)



.jpg)
.jpg)