Na wysokich obrotach

Dzisiaj mam power. 
Nosi mnie!
Sprzątam. 
Okna myję, pościel zmieniam, pranie robię, kompoty zaprawiam... W planach jeszcze prasowanie i pielenie ogrodu :)
Jednym słowem ogarniam dom, który od jakiegoś czasu zaniedbany stoi.

6kg ekologicznych truskawek  z ogrodu moich rodziców
znalazło się w słoikach:)


Od rana - w tym moim "kurzeniu" - towarzyszy mi SDM. Wiem - klimaty mało sprzyjające sprzątaniu, ale ja uwielbiam. Daaawno go nie słuchałam. A przecież kiedyś dzień w dzień leciało...
Jak nic muszę to nadrobić!

Piosenka na dziś - "Zbieg okoliczności łagodzących".
Piękna.
Zawsze się przy niej wzruszam...
...i jestem wdzięczna za mojego Męża... 


A żeby nie było tylko tak melancholijnie i nastrojowo, to wrzucam jeszcze foty Szymka.
Kochany ten mój Synek. Pozwolił mi dzisiaj zająć się domem. 
Ba! Nawet pomagał w sprzątaniu, zaglądając we wszystkie zakamarki i wskazując paluszkiem, co ominęłam.
A poza tym zaczęło się otwieranie szafek, szuflad i wyciąganie z nich czego tylko się da :)  




PS. Ktokolwiek ma ochotę na poduchowego szopa albo misia (i jest pewien, że to TO zwierzątko chce mieć w domu) proszony jest o kontakt mailowy (komentarz pod postem nie wystarczy!). Zamówienia będę bowiem realizować w kolejności zgłoszeń mailowych! :)  

16 komentarzy:

  1. Ależ zazdroszczę tych pięknych truskawek, aż miślinka pociekła!
    Szymuś już chyba opanował sprawne otwieranie szuflad?!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że Szymon pomaga w kuchni :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo a jaki jest koszt takiego cuda? ja bym chciała dla mojej Liwunii.

    OdpowiedzUsuń
  4. Apetycznie wyglądają te truskawkowe słoiki :)
    Ja też musiałabym się wziąć za dom... Jutro! :) Dziś tylko pranie i prasowanie zrobione :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mamusia szaleje na całego! ;) Czasem aż chce się takiego zabieganego, pracowitego dnia, prawda? :)
    Ja jutro będę miała za to dzień pakowania - wybieramy się na tydzień do mojego taty i brata z rodziną pod Poznań, trzeba wyjąć z pawlacza największe walizki :)

    PS. Odkąd zobaczyłam na Twoich blogach książki "Pan Pierdziołka..." i "Księgę Dźwięków", non stop 'chodziły za mną' te tytuły. W końcu skusiłam się na nie i nie żałuję! Dziś do mnie dotarły. Takie książki to coś wyjątkowego. I dla dziecka, i dla rodzica, który przypomina sobie dzieciństwo. ;) Wiele tych rymowanek znałam jako mała dziewczynka, a teraz znów poczułam się jak mała Kasia, kiedy je wszystkie sobie przypominałam. :) A "Księga Dźwięków" pewnie za jakiś czas będzie u nas hitem - już Zosia z zaciekawieniem słuchała wydawanych przeze mnie dźwięków i patrzyła na obrazki, które jej pokazywałam, a co dopiero będzie później! :)

    Dziękuję za polecenie tych rewelacyjnych książek! I możesz częściej wstawiać posta o czymś wartościowym do czytania, oglądania, słuchania dla naszych dzieciaczków. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się bardzo! Książki rzeczywiście są superowe! Miło mi, że ktoś jeszcze je pokochał.

      Pamiętaj, że zapraszamy, jeśli będziesz miała jak do nas podjechać (możesz np. pociągiem ;)).

      PS. Właśnie na jutro planuję takiego "polecającego" posta :)

      Usuń
  6. I to się chwali! POrządek musi być;) i te zaprawy truskawkowe, aż ślinka cieknie;) prawdziwa gospodyni! Brać przykład;)!

    OdpowiedzUsuń
  7. Kobieto jesteś nie do zdarcia! :))))

    Ps. Spodenki! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      Spodenki są boskie! Uwielbiam je! Ale rampers wcina się w dupkę ;( Chyba muszę go komuś sprzedać, bo nowiuteńki i taki śliczny.
      :*

      Usuń
  8. Miewam takie dni, ale następnego jestem dętka :-)A sprzątania końca nigdy nie widać, choć mam zdecydowanie mniejszy metraż ;-)A im więcej porządkuję, tym więcej widzę zapuszczonych kątków do wyczyszczenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale raz na jakiś czas trzeba tak porządnie :)

      Usuń
  9. Mniam! Pamiętam jak jako dziecko wyjadałam truskawki z kompotu :D

    OdpowiedzUsuń