Twórczy szał


W tym roku Mikołaj przyszedł do mnie we wrześniu - fajowo mam, prawda? ;) Dzięki niemu od wczoraj jestem szczęśliwą (baaardzo!) posiadaczką cacka, o którym pisałam niedawno :)

Konkursowa przypominajka :)

Dzisiaj dotarło do mnie pierwsze fotograficzne sprawozdanie z realizacji założeń konkursu "Mój CzuCzu". Ludek stworzony przez 5-letnią Majkę i 2,5-letniego Mikołaja jest przepiękny! Zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie - jest bardzo kolorowy i... taki pozytywny! :) Podobno cała rodzinka miała niezłą zabawę podczas jego tworzenia, a to sprawia, że jestem jeszcze bardziej uradowana :D




A Wam jak idzie? Czy Majka i Mikołaj będą mieli z kim rywalizować??? Jeśli nie, zgraną wszystkie nagrody sprzed Waszych nosów ;) Pozwolicie na to?! :D Pamiętajcie, że czekam tylko do 18 października!

Zębowa ulga

W końcu jest! 


Właśnie pojawiła się prawa dolna... czwórka. 

Poprzedzały ją ciężkie dni i trudne nocki... 
Płacz, marudzenie, katar... 
Spuchnięte jak balon dziąsło i przygryzanie palca... 

Ale już jest, przebiła się (choć na razie tylko częściowo).

Ból odpuścił pewnie tylko na chwilę, bo w natarciu już kolejne zębiska (ewidentnie wskazuje na to paluch przygryzany z drugiej strony buzi), ale korzystamy z tego, że jest lepiej. 
Zastanawiam się tylko co z trójkami? Kiedy na nie przyjdzie czas?
 

Sesja u fotografa cz.2







Gdyby ktoś nie czytał wpisu (o TUTAJ) na temat tego, jak wyglądała nasza sesja fotograficzna u KASI, myślałby, że mieliśmy świetną zabawę i ani na chwilę nie przestawaliśmy się śmiać. No cóż - dobrze, że tak to wygląda :p
Sesja się udała, a to najważniejsze. Mamy piękne, radosne i bardzo naturalne zdjęcia, które będą pamiątką na całe życie. O to nam chodziło! Bez wahania zrobiłabym to jeszcze raz. Kto wie - może kiedyś, za jakiś czas znowu zdecydujemy się na taką rodzinną sesję :)
Póki co prezentuję efekty. Druga tura* zdjęć ma charakter na rodzinny do granic możliwości :)

Kotlety jarskie z ziemniaków

Nie wiem jak Wy, ale my pilnujemy, aby nasze piątkowe obiady zawsze były bezmięsne. Ostatnio jednak zagościła na naszych talerzach nuda. Ciągle to samo: jajko z sosem koperkowym i kalafiorem/makaron z  sosem pomidorowym/zupa różnej maści/naleśniki... Miałam ochotę na coś nowego, czego nigdy wcześniej nie robiłam, ale smakowałam. 
Stanęło na kotletach jarskich (ich smak znam z czasów pracy, kiedy to żywiła nas stołówka szkolna).
Można je zrobić w zasadzie z każdego warzywa, ja postawiłam jednak na klasykę - ziemniaki :) Przejrzałam w internecie kilka przepisów i stworzyłam własną wariację na temat kotletów jarskich z ziemniaków.

Co mi w duszy gra...

Muzyka koi i pociesza. 
Muzyka oddaje emocje, które w nas siedzą.
Muzyka wyraża myśli, które trudno wypowiedzieć lub napisać.

Muzyka towarzyszy mi często. Lubię, kiedy oddaje to, co akurat w danym momencie gra mi w duszy. 
A w mojej duszy gra cała orkiestra! 

Zapasy na zimę

Jestem typową gospodynią domową. Chyba. Przynajmniej tak mi się wydaje :)
W moim rodzinnym domu zawsze robiło się przetwory na zimę. Nic zatem dziwnego, że w swoim obecnym kontynuuję ten zwyczaj. 
Nie uważam tego za przykry obowiązek. Przygotowywanie zapasów na zimę traktuję jako coś przyjemnego. Bo przecież nie ma nic lepszego, jak wypić sobie do niedzielnego grudniowego obiadu własnoręcznie przygotowany kompot, np. z truskawek. I satysfakcja jaka! :)