Przynajmniej na razie.
Ale od początku.
Jako że wynik obciążenia glukozą wyszedł za wysoki, musiałam skonsultować się z diabetologiem-ginekologiem. Niestety w Lesznie takowego nie ma, więc kolejny raz byłam zdana na Poznań. Odwiedziłam już tamtejszą poradnię przy Polnej w ciąży z Szymkiem, więc przynajmniej wiedziałam, czego się spodziewać. Zaskoczył mnie jednak fakt, że tym razem kazali stawić się ze spakowaną do szpitala torbą. Na to nie byłam gotowa. Przez dwie nocki niemal nie zmrużyłam oka, cały czas myśląc o tym, co będzie, jeśli mnie tam zatrzymają - nieważne jak długo. Torbę spakowałam, ale postanowiłam schować ją na dnie bagażnika, żeby nie zapeszać.


