Balik


Pierwszy balik karnawałowy za Szymkiem, a właściwie za nami, bo zaangażowanie wszystkich było ogromne.

Przygotowania nie były łatwe. Pierwszym problemem okazała się sama idea baliku. Szymon nie do końca rozumiał, o co w tym wszystkim chodzi - po co trzeba się przebierać, dlaczego mają być tańce i zabawy. Kiedy opanowaliśmy temat, pojawił się kłopot ze strojem. Najpierw wymyślił Reksia (wcale się nie dziwię, bo to ulubiona postać z bajki). Nie miałam pojęcia, jak uszyć taki strój, więc przejrzałam milion zdjęć w sieci, żeby znaleźć inspirację. Przy okazji pokazywałam synowi, jak przebierają się inne dzieci i kiedy pewnego dnia ujrzał maskę wilka, stwierdził, że on też chce taki strój. Ufff. Dla mnie było to spore ułatwienie. Pędem pobiegłam na zakupy po materiał, nici i zamek. W ciągu dwóch dni (a w zasadzie dwóch nocy) kostium był gotowy. Ja szyłam, a tata tworzył nakrycie głowy. Wyszedł nam całkiem fajny wilczek.
Na baliku Szymek bawił się bardzo dobrze. Trochę potańczył, trochę poskakał. Postraszył też panią przedszkolankę, krzycząc głośno "auuuu!". Strój podobał mu się bardzo. Do teraz lubi na chwilę wskoczyć w "skórę" wilka i powyć trochę do księżyca ;)
A za dwa lata być może Franek da się namówić na to milusie futerko z uroczym ogonkiem. Zapobiegawczo podwinęłam nogawki ;) Razem z Jagódką przebraną za Czerwonego Kapturka tworzyliby zgrany duet. Kto wie...







3 komentarze:

  1. Szymek wyglądał świetnie w stroju wilka, pięknie Ci to wyszło, Aniu:) Zazdroszczę zdolności. Nasz Janko bardzo się cieszył na ten balik, dziękuję Ci za zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. cudownie, choć ja bym nie potrafiła tak się angażować, może dlatego, że sama nigdy nie chodziłam na żadne baliki a potem dyskoteki :-) Anię bal ominął, bo była chora. Nie było Mu gorąco? :-)Pozdrawiamy Was serdecznie!

    OdpowiedzUsuń