Co jeszcze?


Za dużo ostatnio złych wiadomości. Zdecydowanie za dużo...
Przygnębiające i niezwykle trudne rzeczy dzieją się tuż obok nas. Przykre sprawy przytrafiły się kilkorgu członkom naszej najbliższej rodziny. Aż dziw bierze, że los postanowił nas tak doświadczyć. Co tam nas - mnie i męża - ale dlaczego doświadcza w taki okrutny sposób naszych bliskich?
Doprawdy strach wypowiedzieć na głos pytanie: "Co jeszcze może się stać?". 
W takich chwilach docenia się bardziej to, co się ma - szczęśliwą rodzinę, zdrowie... Nic, absolutnie nic nie jest ważniejsze!
Do tego wszystkiego złe wieści płyną też ze świata - tego, który wcale nie tak daleko. Włos się na głowie jeży. Strach ogarnia na samą myśl, że TO może się stać. 
Za dużo tego. Stres daje o sobie znać. Tak bardzo brakuje dobrych wiadomości. Tak bardzo są one teraz potrzebne...

I chociaż myśli niespokojne a czasy niepewne, szukamy momentów, które wlewają w serca nadzieję i dają siłę, żeby stawiać opór. Żeby wspierać innych. Pomimo fizycznego zmęczenia i psychicznego dołka wyłapujemy te chwile, kiedy jesteśmy wszyscy razem i możemy się do siebie uśmiechnąć. Dajemy naszym dzieciom jak najwięcej powodów do radości, bo na to zasługują. Bo zasługujemy na to wszyscy.














21 komentarzy:

  1. Życzę Wam i bliskim dużo sił.
    A nam wszystkim...nie wiem. Coś mi świta z Musierowicz, ale nie pamiętam dokładnie. Że choć żyjemy na zboczu wulkanu, to nadal trzeba piec ciasteczka i wieszać świeże firanki w oknie.
    Nadzieja, miłość, wiara nas nie zawiodą. STARAM się skupiać na dobrych stronach życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano trzeba! Pięknie ta Musierowicz napisała :)

      Usuń
  2. Oby jak najszybciej nastały dla Wszej rodziny radosne chwile i wszystko było dobrze! Trzymam kciuki ;)
    Paulina(Paula)

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, trzeba nauczyć się cieszyć każdą chwilą i dniem, nie robić zbyt odległych planów, nie martwić na zapas.
    Przykro mi z powodu smutków w Waszym otoczeniu. Pozdrawiam ciepło. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko tego też, Aniu, trzeba się nauczyć. To nie przychodzi lekko...
      Ściskam!

      Usuń
  4. Mnie ostatnio rozbroilo zdanie "Drogie zycie, gdy mowie, ze gorzej byc nie moze, to jest to raczej pytanie retoryczne, a nie wyzwanie" ;) I dobrze rozumiem ten stan, w ktorym teraz jestes. Pozdrawia mama 3-latka i 8-miesiecznych blizniat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Mądre! Gdyby to jednak chodziło tylko o "ten stan", byłoby lekko...
      Ja również pozdrawiam!

      Usuń
  5. Aniu uścisk:*** MM

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety tez znamy te uczucie :-( Jak juz Ci kiedys tu wspominalam ostatnie dwa lata byly dla nas tragiczne ale i przeplataly sie ze szczesciem narodzin. Teraz codziennie boje sie co jeszcze a to nie daje w pelni cieszyc sie zyciem. Maz to juz na mnie krzyczy ze sama to ZŁO przyciagam takim nastawieniem ...

    Nie wiem co tam u was sie dzieje ale jestescie super rodzina i musicie pomimo wszystko tym sie cieszyc. MUSI byc dobrze - prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano musi - nie musi, jak tam się losowi zachce :(

      Usuń
  7. u nas tez nie za wesoło, ciagle " coś " się dzieje, Marcinek prawdopodobnie bedzie musial miec operacje...ehhh stres ogromny :( ale musi byc dobrze prawda? :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi :( Jeśli tylko są do sprawy "do naprawienia", to nie ma co się bać. Gorzej, kiedy nie można już nic zrobić...

      Usuń
  8. Przytulam mocno:* Nic więcej nie mogę, poza tym, że znam to uczucie, kiedy zastanawiasz się dlaczego raz za razem los podkłada kłody... Trzymajcie się dzielnie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Aniu, przeczytałam, co napisałaś i chciałabym Ci dodać otuchy, ale nie wiem jak. Mogę jedynie myśleć o Was ciepło (jak zawsze) i przyznać Ci rację, że trzeba cieszyć się chwilą, drobiazgami, dawać dzieciom i sobie jak najwięcej radości, bo tego nigdy za wiele. Doceniać zdrowie, bliskość kochanych i kochających osób.
    Los już taki jest, że doświadcza nas w najmniej spodziewanym momencie. J.Twardowski napisał, jeśli dobrze pamiętam, że w życiu musi być dobrze i niedobrze, bo jak jest zawsze dobrze, to jest niedobrze - coś w tym jest, prawda? Czasem się buntujemy przeciwko temu - dlaczego akurat teraz, dlaczego ja, dlaczego my, dlaczego, dlaczego, dlaczego??? Nikt Ci na te pytania nie odpowie. Tak jest i trzeba się z tym pogodzić, nie ma innego wyjścia. I choć jest Ci ciężko, zarówno fizycznie, jak i psychicznie, to poradzisz sobie. Już nie raz, nie dwa udowodniłaś, ze dzielna z Ciebie dziewczyna:-)
    Trzymajcie się, na pewno wszystko się z czasem ułoży. Życzę Wam tego z całego serca:-) Pozdrawiam, I.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ślę pozytywne myśli. Dużo spokoju dla Was :) Ściskam

    OdpowiedzUsuń
  11. Dlatego tak bardzo trzeba żyć tym co tu i teraz.
    Oby było lepiej Tobie i Twojej rodzinie! Śliczni jesteście :)

    OdpowiedzUsuń